The Bug – London Zoo (2008)

22/09/2008 By: Topielec Kategoria: 1CD, 2008, Album, Dancehall, Dubstep, Muzyka, Muzyka zagraniczna, Newage, Reggae / gospel

Gdy przeczytałem na infomuzyka.pl zapowiedź London Zoo przygotowaną przez Marcina Niewęgłowskiego:

„Na powstanie albumu “London Zoo” złożyło się kilka aspektów. Po pierwsze bezpośrednie zetknięcie się Martina ze sceną dubstep w postaci Kode9 - szefa wytwórni Hyperdub (to ona wydaje Buriala). Po drugie - bagaż doświadczeń z pracy w duecie Razor X Productions. Po trzecie - poznanie a następnie współpraca z Flow Danem (nawijaczem z grime’owego kolektywu Roll Deep) i Ricky Rankingiem. Od początku 2007 roku zaczęły się pojawiać EPki Kevina zwiastujące nadejście jego trzeciego albumu. Na longplay “London Zoo” będzie składało się dwanaście kompozycji The Buga. Oprócz wspomnianych wcześniej Flow Dana i Ricky Rankinga, pojawią się jeszcze inne osobistości znane z kooperacji z Martinem. Będą nimi: Tippa Irie, Warrior Queen, The Space Ape (nota bene częsty gość na płytach Kode9) oraz Roger Robinson. Przez prawie godzinę The Bug zaoferuje unikalną dawkę dubstepu (”Poison Dart”, “Skeng”, “Jah War”) oraz dancehallu (”Insane”, “Angry”, “Fuckaz”). Nie zabraknie również odważnych, multistylicznych eksperymentów (”Too Much Pain”, “Freak Freak”, “Judgement”). Wygląda więc na to, iż trzeci album Kevina zapowiada się na następcę świetnego albumu Pincha “Underwater Dancehall” .”

…postanowiłem, że musze się zapoznać z tym albumem.

I teraz, po wielokrotnym przesłuchaniu London Zoo stwierdzam, że ta mieszanka dancehallu, dubstepu i mieszanych eksperymentów, cała utrzymana w mrocznym, ciężkim, dudniącym grubym basem klimacie bardzo mi sie podoba. „Skeng” jest niesamowity. Hipnotyzujący. Ręka sama wyciąga sie ku regulatorowi głośności i podkręca muzykę głośniej. Podobnie jest z „Jah War”. W głośnikach drży taki wielkomiejski niepokój wraz ze spokojnym miarowym rytmem. „Fuckaz” jest dla mnie jednym z najlepszych kawałków na tym albumie. Drżące głębokie wibracje i wykrzykiwane, niczym przez kaznodzieję, słowa – coś niesamowitego. Drugim jest mrocznie industrialny „Freak freak”. Przeciągły i nieczysty dźwięk. Żadnych wokali. Wszechogarniający mrok i uczucie osaczenia. A płyta, jako całość, jest niesamowita – blisko godzina mrocznej, dudniącej muzyki. Jestem zachwycony!

Źródło cytatu: infomuzyka.pl

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz