Only Pleasure (2CD set)

Doskonały prezent na koniec wakacji. Jedna z najlepszych składanek ostatnich czasy. Z jednej strony szkoda, że nie na początek wakacji. Z drugiej – i tak fantastycznie, bo stanowi finałowe mocne uderzenie mijającego lata. Od jutra kalendarzowa jesień a w głośnikach Only Pleasure. Wyśmienite zestawienie 33 utworów na dwóch płytach. Utworów nowszych jak i trochę starszych. Bo jest i najnowszy wakacyjny Oszibarack. Jest starsze kalendarzowo Moloko. Są artyści, którzy zyskali już renomę, są znani i lubiani, czyli Morcheeba, wspomniane Moloko jak i solowo Roisin Murphy, Groove Armada, Smolik, De-Pahzz. A między nimi mniej znani muzycy, którzy często wprowadzają ciekawe, ambitne i co ważne muzykę wysokiej klasy.

(więcej…)

Kraftwerk – Sacrum Profanum 2008 (video)

Na zakończenie Sacrum Profanum 2008 przygotowano trzydniowy finał. Wieczorem w piątek, sobotę i niedzielę – koncert zespołu Kraftwerk. W niesamowitej industrialnej scenerii, w głębi huty HTS, na nieczynnej hali przemysłowej zbudowano trybuny i scenę. Po wejściu przez bramę główną   uczestników koncertu czekała przejażdżka autobusem w głąb kombinatu. A na hali, zmienionej w sale koncertową… zobaczcie sami – oto wideo relacja – skrót z dwugodzinnego koncertu.

 
 YouTube: Play Now

Bomb the Bass – Future Chaos (2008)

Bomb the Bass – Future Chaos (2008)Nowa produkcja „Future chaos” to prawdziwa bomba. Bomba basu. A to dlatego, ze jest to niesamowity – jak przebudzenie z 10 letniej śpiączki – powrót Tima Simenona z nową produkcja Bomb the Bass. A w projekcie gościnnie Mark Lanegan oraz Fujiya & Miyagi. I już sie robi bardziej miło niż tylko miło, szczególnie przez F&M.

Future chaos – stylowo acz syntetycznie. Ale czy komuś przeszkadzają dobre syntetyczne brzmienia? Mnie osobiście nie. Zwłaszcza w takim wydaniu jak na tej płycie. Jest spokojnie, muzyka unosi człowieka na mocnym, mięsistym beacie. Otula i otacza z każdej strony.

Cała płyta bardzo mi sie podoba. Natomiast ze względu na moją sympatię do Fujiya & Miyagi – jestem też zauroczony utworem drugim – Butterfingers. A taki np. „Fuzzbox” na zakończenie jest już niesamowity. Przeciągły ale nieustannie kończący się. Zapadł mi w pamięć ten ostatni track – będący zwieńczeniem całej płyty.

Polecam!

Ladytron – Velocifero (2008)

Ladytron – Velocifero (2008)ELEKTROPOPOWY JACHT WYPŁYNĄŁ
NA OCEAN INDUSTRIALNEGO NIEPOKOJU

Jeśli chodzi o moje zdanie, to koniecznie poznajcie najnowszą płytę Ladytron pt. Velocifero. Tylko wtedy będziecie się mogli opowiedzieć, po której stronie jesteście. Czy dla was ten album to popkulturowy szlam bez kwiecistych refrenów i granych skocznych poleczek, czy może wolicie oddać się melodii wielodźwieków o wszelkim natężeniu, gdzie trudno policzyć odgłosy dochodzące z każdej strony. A mimo wszystko nie pogubić się…

A z resztą, tym razem zrobimy tak, że zacytuję Wam dwie recenzje płyty, tej samej płyty, żeby nie było wątpliwości (niektórzy bowiem czaytając moga czuć się skołowani)…

(więcej…)

Schiller - Sehnsucht (Desire) (2008)

11/07/2008 By: SK Kategoria: 1CD, 2008, Elektroniczna, Muzyka, Muzyka zagraniczna

Schiller – Sehnsucht (Desire) (2008)Długo nie mogłem się zdecydować, co napisać o Sehnsucht (Desire) – najnowszym albumie Christophera von Deylena, znanego jako Schiller. No nie mogłem się zdecydować, bo na początku muzyka z tej płyty zrobiła na mnie czegoś pospolitego, tak jakby elektronikę z 20 lat wstecz przenieść i nagrać dzisiaj. Ogólnie nie podobała mi się ani jako całość, ani żaden wybrany utwór. I już zastanawiałem się, czy wyrzucić ta płytę do pudła z nieudanymi krążkami, do których nie będę wracał czy słuchać dalej. Wybrałem tą druga opcję i teraz nie żałuje.

Na początku potraktowałem tą płytę tak jak elektroniczne, klubowe granie z płyt ATB czy Armina Van Buurena – gdzie mamy uspokojone kompilacje „plażowe”. I to był błąd, to był początek nieporozumienia. Sehnsucht nie jest transowym wypoczynkiem przy nowoczesnej rozrywkowej elektronice. Po kilkukrotnym przesłuchaniu Sehnsucht pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Odkrywa przed nami pejzaże dźwięków niczym fantastyczne krainy z baśni dzieciństwa. Taki właśnie jest Sehnsucht. Pełny marzeń i ucieczek w fantazję. Elektroniczno-oniryczny nastrój towarzyszy od samego początku do końca płyty. To co było wadą, w moim mniemaniu, okazuje się zaletą. Prostota i spokojna melodyjność pozwala na chwilę wytchnienia i marzeń.

(więcej…)

Gus Gus - Forever

24/06/2008 By: SK Kategoria: 1CD, 2007, Album, Electropop, Elektroniczna, Muzyka zagraniczna

Gus Gus - ForeverGus Gus - Forever to islandzki elektro pop, piąty album formacji z Reykjaviku. I moje pierwsze spotkanie z ice popem. Niestetyż - nieudane. Dlaczego nieudane? Zacznijmy od tego, ze nie słyszałem wcześniejszych Gus Gusów. Minęły mnie cztery płyty. Ostatnimi czasy zobaczyłem na mieście plakat - zapowiedź koncertu Gus Gus. Potem ktoś (Kenny) gdzieś (na Kazimierzu) wylewał swoje ochy i achy nad winylowymi albumami Gus Gusów. Nad pierwszą fenomenalną płyta, nad drugą fenomenalna płyta. No sami powiedzcie - czy po takich rekomendacjach ślinka się nie zbiera? Więc idąc po najmniejszej linii oporu sięgnąłem po najnowszą płytę Gus Gus.

O muzyce Gus Gus: Muzykę islandczyków nazwano ice popem - podkreślając, że z takim rozmachem, z taką spontanicznością muzyka elektroniczna spotkała się po raz pierwszy. “myślę, że nie powinniśmy w ogóle kategoryzować tej muzyki. ten album powstał w wyniku współpracy dziewięciu różnych ludzi, więc trudno upchać tą muzykę do jakiejś jednej szufladki. oczywiście zawsze można powiedzieć, że ten styl nazywa się gusgus” - mówił baldur stefansson - “gusgus nie jest typowym zespołem. to raczej grupa ludzi tworzących filmy i muzykę. film jest co najmniej tak samo ważną częścią działalności gusgus jak muzyka. myślę, że to nas różni od innych elektronicznych zespołów: my nie jesteśmy zespołem. kiedy idziesz na występ gusgus nie idziesz na koncert kapeli - idziesz raczej na coś w rodzaju show”. 

(więcej…)

Fischerspooner - Odyssey (2005)

Fischerspooner - Odyssey (2005)Oddysey to drugi album Fischera i Spoonera. Drugi, lepszy technicznie, bardziej dopracowany w szczegółach. Ogólnie - dużo lepszy. O ile ich poprzednia i pierwsza płyta była dobra (bardzo dobra) o tyle Oddysey - nie zawaham sie tego napisać - jest wyśmienita.

Już od pierwszej nutki, od pierwszej sekundki dostajemy więcej lepszego elektro, więcej clashu i troche więcej popu niz poprzednio. Właściwie nei ma sie co rozpisywac, każdy zamieszczony na płycie utwór zwraca czymś na siebie uwagę.

(więcej…)