Happysad - Na Żywo W Studio - Koncert na DVD
Niesamowite wydanie koncertu zarejestrowanego na początku października w krakowskim Klubie Studio. Ze zdziwieniem wręcz oglądałem to DVD. Bywałem ostatnio nie raz w tym klubie i aż trudno mi się nie dziwić, ze zarejestrowany tam koncert może tak dobrze wyglądać. Montaż i ujęcia są bardzo dobre. A cały film oddaje wspaniale atmosfere koncertową.
Człowiek, oglądając to wydarzenie zaczyna żałować, że nie był tam na tym koncercie. Podejmuje też decyzje, obiecuje sobie, że następnym razem nie przegapi takiej okazji na spotkanie z Happysad na żywo…
Co tu więcej pisać? Jest mało słów, które mogą dobrze oddać to, co zarejestrowano i wydano na DVD. Kupcie i obejrzyjcie. Cena jest przystępna i na prawdę warto, bo w zamian za te parę złotych dostaniecie coś, do czego będziecie wracać często i z chęcią.
T.Love największe przeboje – Rotunda
No dobrze. Przyznam się na samym początku – niesamowicie podobał mi się ten koncert. A mało brakowało a bym na niego nie trafił. A było tu wszystko co lubię. Był T.Love. Były przeboje. To w końcu koncert promujący najnowszą płytę CD z najlepszymi utworami zespołu. Więc leciały hity, przeboje, publika szalała, a atmosfera szybko zrobiła się gorąca i parna (jak przystało na największą krakowską łaźnię studencką – Rotundę). Ponize skrót filmowy z koncertu, gdzie mam nadzieje, że udało mi się uchwycić i oddać klimat tego koncertu.
Kraków, 9/11/2008
Komety – kameralnie w Face2Face
Długi weekend to dobry czas, żeby wykorzystać wolny czas na wędrówki po klubach muzycznych i posłuchać muzyki na żywo. I choć repertuar w Krakowie nie jest jakiś „powalający” to każdy znajdzie (łatwiej lub trudniej) coś dla siebie. I tak oto znaleźliśmy dla siebie koncert Komet w położonym na (uboczu) Kazimierzu klubie Face 2 Face. W niewielkiej salce jak na koncert rockowy, bez jakichś przytłaczających tłumów (no cóż, jakoś na mieście nie było wiele reklam tego wydarzenia).
Koncert: Strachy Na Lachy (Kraków, Juliada 2008)
Niedzielne późne popołudnie i wieczór na krakowskim Rynku to koncert formacji Strachy Na Lachy. Strachy wczoraj, w sobotę, grały (grali?) w Jarocinie (Kenny, czekamy na relację z Jarocina!) a dziś, w niedzielę, wpadli na małe śpiewanie do Krakowa. Troszkę rozbujali publikę, która podskakując i wymachując ręcyma i nogyma podśpiewywała troszkę… A z resztą zobaczcie sami - poniżej prezentujemy mini video relację… A kto nie był ten… trąba!
The Raveonettes - Lust lust lust (2007)
W HAŁASIE PEŁNYM POŻĄDANIA
Album “Lust, Lust, Lust” ma w sobie to coś, co przyciąga, nęci i zachwyca. The Raveonettes misterną nicią połączyli metaliczny hałas i przyprawili go popowym cukrem. I tak oto dostajemy do słuchania coś, nad czym gromkie peany wyśpiewują wszelacy krytycy - najlepsza płytę. Ponieważ “najlepszość” jest w dużej mierze subiektywna, skupmy sie tylko na tym, czy nam się podoba, czy nie. A jeśli tak to co się podoba i dlaczego…
Już w pierwszym “Aly, walk with me” w słuchacza uderza ciężkie, rozgrzane powietrze, skondensowany mrok brzmienia, gitarowe dźwięki i mnóstwo hałasu, niepokoju, drżenia i napięcia wypełzające gdzieś z przeszłości, a jednocześnie takie nowoczesne. A jednocześnie w tym wszystkim panuje spokój popowego brzmienia. Coś niesamowitego. Niepewność trzeszczy jak na transformatorach wysokiego napięcia. Sprawdzamy zegarek, jest właśnie ta godzina. Patrzymy na kalendarz i odbywamy podróż, gdy zrywane kartki kalendarza wracają na swoje miejsce.
Sex Pistols (Open’er 2008)
CHARKY & SMARKY
mają zaszczyt z dumą zaprezentować
CHOCHOLI TANIEC TEKTUROWEJ WAŃKI WSTAŃKI
Sprawa od początku była jasna. Legenda muzyki. Ikona punk rocka. Przerażające dzieciaki z zepsutymi zębami, które rzuciły ot tak sobie od niechcenia wyzwanie całej zastanej scenie muzycznej lat 70. Owi bladolicy chłopcy, ojcowie gatunku znanego obecnie wszem i wobec jako punk, który udowodnił i natchnął niejakiego Jonasza Koftę do napisania, że śpiewać (i grać kilka akordów na rozstrojonych gitarach) każdy może, przyjeżdżają do naszego milutkiego zaścianka Europy. Wow! - zakrzyknęliśmy i czym prędzej zakupiliśmy wszelkie konieczne bilety, a nie były to tanie sprawy. O nie! By o wyznaczonym czasie, obarczeni zarówno bagażem podręcznym, jak i doświadczeń, przemierzając piękną naszą Polskę całą, ruszyć w kierunku Gdyni.
Minimax pl vol 5 (2008)
Utwór Najważniejsze… (zespół Drzewo) spodobał mi się bardzo. Ale nawet wiem czemu. Przez sentyment. Jest w tej piosence coś takiego, że jak strzał błyskawicy, przenosi mnie 15 lat wstecz. Może nawet trochę więcej. W upalne rozkoszne lato gdzieś na rubieżach północno wschodniej Polski. Namioty, jeziora, połamane konary w lesie, ludzie, którzy nie przejmowali się ani kleszczami, ani Czernobylem. Lata beztroski, lata młodości, lata odległe. A tu nagle taki strzał, taki flashback, taki nieoczekiwany pozytywny napływ wspomnień…

