Topielczy konkurs #1
Amatorski portal muzyczny TOPIELEC.COM ogłasza pierwszy topielczy wakacyjny konkurs na najlepszy, najoryginalniejszy i najciekawszy reportaż z koncertu (lub innego wydarzenia muzyczno-artystycznego) pt.
Wakacyjny reportaż z koncertu
Nagroda główna:
2 bilety na koncert zespołu LADYTRON
Kraków, sobota, 18 października 2008
oraz
publikacja na portalu Topielec.com
Sponsorem nagrody jest
Specjalistyczny Gabinet Ginekologiczno Położniczy
Kraków - Nowa Huta
antykoncepcja, leczenie niepłodności, cytologia, ginekologia, położnictwo
www.skotnicki.pl
Kapela ze wsi Warszawa, Rozstaje 2008, Kraków
W ramach dziesiątego Festiwalu Rozstaje na krakowskim Rynku, na scenie plenerowej, wystąpiła miedzy innymi Kapela ze wsi Warszawa. Oto na scenę weszli młodzi (no, ok, nie tak już młodzi, zespół powstał 10 lat temu) muzycy, którzy grają tradycyjną(?) polską muzykę etniczną (folk) w całkiem nowy, młodzieżowy, awangardowy sposób. Osobiście nie przepadam za muzyką ludową, ale jednak opinie o Kapeli, o tym jak grają to co grają, sprawiły, że na zapowiedziany koncert stawiłem się… I podobało mi sie bardzo! A poniżej skromna wideorelacja z ponad godzinnego, 3 razy bisowanego (publika nie chciała odpuscić!) wystepu.
Koncert: Strachy Na Lachy (Kraków, Juliada 2008)
Niedzielne późne popołudnie i wieczór na krakowskim Rynku to koncert formacji Strachy Na Lachy. Strachy wczoraj, w sobotę, grały (grali?) w Jarocinie (Kenny, czekamy na relację z Jarocina!) a dziś, w niedzielę, wpadli na małe śpiewanie do Krakowa. Troszkę rozbujali publikę, która podskakując i wymachując ręcyma i nogyma podśpiewywała troszkę… A z resztą zobaczcie sami - poniżej prezentujemy mini video relację… A kto nie był ten… trąba!
Ladytron – Velocifero (2008)
ELEKTROPOPOWY JACHT WYPŁYNĄŁ
NA OCEAN INDUSTRIALNEGO NIEPOKOJU
Jeśli chodzi o moje zdanie, to koniecznie poznajcie najnowszą płytę Ladytron pt. Velocifero. Tylko wtedy będziecie się mogli opowiedzieć, po której stronie jesteście. Czy dla was ten album to popkulturowy szlam bez kwiecistych refrenów i granych skocznych poleczek, czy może wolicie oddać się melodii wielodźwieków o wszelkim natężeniu, gdzie trudno policzyć odgłosy dochodzące z każdej strony. A mimo wszystko nie pogubić się…
A z resztą, tym razem zrobimy tak, że zacytuję Wam dwie recenzje płyty, tej samej płyty, żeby nie było wątpliwości (niektórzy bowiem czaytając moga czuć się skołowani)…
Halogen (Kraków, Juliada 2008)
Na Juliadzie jak co roku niewiele się działo. Choć może nie tak - “niewiele” czytajcie jako “kiepsko”. Bo ani popisów streetballa jakichś fajnych, ani skejci jacyś tacy… niedopisali (swoją deską, to skejtpark na małym ryneczku to takie sam nie bardzo wiem co… pomyłka?. Więc najciekawsze z tego wszystkiego to koncerciki młodych zespołów muzycznych. Poniżej jedna mikro video relacja… Zespół Halogen - najciekawszy występ!
The Raveonettes - Lust lust lust (2007)
W HAŁASIE PEŁNYM POŻĄDANIA
Album “Lust, Lust, Lust” ma w sobie to coś, co przyciąga, nęci i zachwyca. The Raveonettes misterną nicią połączyli metaliczny hałas i przyprawili go popowym cukrem. I tak oto dostajemy do słuchania coś, nad czym gromkie peany wyśpiewują wszelacy krytycy - najlepsza płytę. Ponieważ “najlepszość” jest w dużej mierze subiektywna, skupmy sie tylko na tym, czy nam się podoba, czy nie. A jeśli tak to co się podoba i dlaczego…
Już w pierwszym “Aly, walk with me” w słuchacza uderza ciężkie, rozgrzane powietrze, skondensowany mrok brzmienia, gitarowe dźwięki i mnóstwo hałasu, niepokoju, drżenia i napięcia wypełzające gdzieś z przeszłości, a jednocześnie takie nowoczesne. A jednocześnie w tym wszystkim panuje spokój popowego brzmienia. Coś niesamowitego. Niepewność trzeszczy jak na transformatorach wysokiego napięcia. Sprawdzamy zegarek, jest właśnie ta godzina. Patrzymy na kalendarz i odbywamy podróż, gdy zrywane kartki kalendarza wracają na swoje miejsce.
Sex Pistols (Open’er 2008)
CHARKY & SMARKY
mają zaszczyt z dumą zaprezentować
CHOCHOLI TANIEC TEKTUROWEJ WAŃKI WSTAŃKI
Sprawa od początku była jasna. Legenda muzyki. Ikona punk rocka. Przerażające dzieciaki z zepsutymi zębami, które rzuciły ot tak sobie od niechcenia wyzwanie całej zastanej scenie muzycznej lat 70. Owi bladolicy chłopcy, ojcowie gatunku znanego obecnie wszem i wobec jako punk, który udowodnił i natchnął niejakiego Jonasza Koftę do napisania, że śpiewać (i grać kilka akordów na rozstrojonych gitarach) każdy może, przyjeżdżają do naszego milutkiego zaścianka Europy. Wow! - zakrzyknęliśmy i czym prędzej zakupiliśmy wszelkie konieczne bilety, a nie były to tanie sprawy. O nie! By o wyznaczonym czasie, obarczeni zarówno bagażem podręcznym, jak i doświadczeń, przemierzając piękną naszą Polskę całą, ruszyć w kierunku Gdyni.
