Katy B - On a Mission (2011)
Nazywają ja objawieniem sceny dubstep. Niewątpliwie “On a Mission” to nietuzinkowy i udany debiut. Ale moja ocena może być spaczona. Na tydzień przed Selector Festival 2011 pojawiła się ta płyta. Kilka odsłuchań i festiwal. A tam Katy B na żywo. Na żywo wypadła rewelacyjnie. Płytę się rewelacyjnie słucha. Wiec może mają rację z tym objawieniem…
Płyta “On a mission” zawiera oczywiście hity, które już podbiły listy przebojów w UK i na całym świecie i otworzyły Katy B drzwi do światowej kariery. Znane Katy on a Mission, otwierające album Power on me czy też Easy Please Me i Movement to utwory - faworyci na mojej liście. Ale pozostałe też nie są gorsze, jak choćby balladowe Go Away.
O.S.T.R. @ Red Bull Tour 2011
Bulwary Wiślane, ze sceny czyli redbulobusu widok na Wawel, przed sceną tłum całkiem spory - jak to zwykle na O.S.T.R.ego w Krakowie. Finał Red Bull Tour 2011 zwieńczony godzinnym koncertem Ostrego. Wieczór ciepły rozgrzany do białości przez tego wykonawcę - to nic zaskakującego. Koniec końców - udany koncert!
Dead On Time @ Red Bull Tour 2011
Dead On Time spóźnili się na swój koncert. Znaczy byli w autokarze, potem na autokarze ale z czasem kiepsko. ;) Ale potem zagrali choć publika nieliczna o tej porze była…
PLASTIC @ koncert Forty Kleparz
W ramach Levi`s Music Tour, serii koncertów organizowanych w polskich miastach w krakowskim klubie muzycznym Forty Kleparz odbył się koncert zespołu Plastic. Wcześniej Plastic pojawił sie na Coke Live Music Festival 2010 na najmniejszej scenie ale w niezwykłym układzie - Plastic vs. Pono. Co było dość specyficznym połączeniem popu i hiphopu - zmieszaniem dwóch światów.

Powyższe zdjęcie - Plastic, Agnieszka - 2009 rok
CLMF 2009 - Dzień 3 (sobota)
Bo to jest początek,
gdy byłem małym chłopcem
Gdy byłem małym chłopcem
to wszystko było proste
Konsekwentny postęp
w schodzeniu na manowce
Zrobiłem procę,
strzeliłem do typa na drodze
Taki był początek
psychorapu w Polsce
Ciepły dzień, ale już nie taki słoneczny jak piątek. Od rana zachmurzenie coraz większe. Abradam zaczyna koncert pod wiszącymi nad sceną i całym Krakowem cięzkimi chmurami. Niebo granatowe a atmosfera gorąca. Koncert Abradaba… no cóż, ja znów się przekonuję do tego, że akurat wolę nagrania niż koncerty tego wykonawcy. Ale możliwe, że stanowię niewielką grupę takich słuchaczy. A koncert mimo wszystko był fajny. Abradab przedstawił nawet swoją starszą córkę publiczności i odśpiewał jej piosenkę. Zebrał za to gorące owacje od tłumów. Choć to otwierający koncert to całkiem sporo ludzi przyszło. Więcej będzie na późniejszych koncertach, ale to nie ma znaczenia.
