Lana Del Rey - Born to die (2012)
Nostalgicznie o miłości i śmierci.
O smutku, miłości, uczuciach i śmierci. O pocałunkach, wakacjach, białym T-shircie, grach komputerowych i międzyludzkich relacjach. O grze w bilarda. O perfumach. O życiu. Lana Del Rey hipnotyzującym głosem uwodzi słuchacza w świat, którego nie wyobrażaliśmy sobie, że istnieje. I to, że istnieje tak blisko. Wystarczy, że ktoś zaśpiewa. Ktoś posłucha. Magiczna kraina dźwięków otworzy się i pochłonie.
Dwanaście wspaniałych utworów tworzy album pełny tęsknoty za tym co przeminęło, co się zmieniło. Kilka z nich na pewno słyszeliście – od pewnego czasu grają je niemal wszędzie. Born to die, Video games czy Blue jeans królują na YouTube czy w stacjach radiowych (nie wszystkich, nie każdy zagra Lane – może nie pasować do ramówki).
Katy B - On a Mission (2011)
Nazywają ja objawieniem sceny dubstep. Niewątpliwie “On a Mission” to nietuzinkowy i udany debiut. Ale moja ocena może być spaczona. Na tydzień przed Selector Festival 2011 pojawiła się ta płyta. Kilka odsłuchań i festiwal. A tam Katy B na żywo. Na żywo wypadła rewelacyjnie. Płytę się rewelacyjnie słucha. Wiec może mają rację z tym objawieniem…
Płyta “On a mission” zawiera oczywiście hity, które już podbiły listy przebojów w UK i na całym świecie i otworzyły Katy B drzwi do światowej kariery. Znane Katy on a Mission, otwierające album Power on me czy też Easy Please Me i Movement to utwory - faworyci na mojej liście. Ale pozostałe też nie są gorsze, jak choćby balladowe Go Away.
Lady Gaga - Born This Way (2011)
Kolejny album Lady Gaga pojawił się oczywiście w najlepszym momencie dla takiej premiery. Przed wakacjami, a już po ugruntowanej dwoma singlami zapowiadającymi album pozycji na tanecznych listach przebojów. Lato 2011 zapowiada się więc gorąco, tanecznie, i znów w rytmie Lady Gaga. A po wakacjach najprawdopodobniej dostaniemy jak poprzednim razem “remixes”, aby zabawa mogła trwać w zimie i w karnawale, jak wspomnienie gorącego lata.
Tyle o marketingu ;) teraz o muzyce. Taneczny pop. Właściwie nie ma utworu, który nie pasowałby do płyty jak i dyskotekowego nastroju. Born this way to taka produkcja, gdzie każdy kawałek jest dopieszczony, wyważony i co ważniejsze - zapadający w ucho. Lady Gaga będzie królować w tym roku na TOP listach, bo przygotowała na ta okazję cały album hitów.
Zeebee - Be My Sailor (2010)
Jeśli lubicie klimaty lounge to nie możecie pominąć płyty Zeebee - Be My Sailor.
Bardzo miła do posłuchania, pełna spokojnych dźwięków i pozytywnie nastrajający debiutancki solowy album austriackiej wokalistki. Zeebee już wcześniej nagrała znakomity loungowy album Ballroom Stories (z zespołem Klausa Waldecka). W przypadku Be my sailor producentem także jest Waldeck. Więc album ten jest niejako kontynuacją wcześniejszej płyty.
Polecam!
Lady Gaga - Remix (2010)
Myślisz - Impreza. Mówisz - Lady Gaga.
Faktem jest, że ostatnimi czasy Lady Gaga dość silnie “wbiła się” w trend muzyki tanecznej. Od czasu do czasu pojawia się taki ewenement, że wszyscy słyszą, wszyscy bawią się. Dużo rzadziej - że zapominają i przestają pamiętać. Lady Gaga to produkcja wielka, doskonała w swojej klasie, wszechobecna. Żeby o niej nie zapomnieć pojawił się właśnie kolejny album - 17 energicznych remiksów dobrych na każda imprezę. Niby to samo, co już znamy, słyszeliśmy, ale remiksy dodają mocy niemal każdej imprezie. I tak jest tym razem. Album The Remix to doskonałe uzupełnienie (a może główna baza) tanecznej imprezy.
Album niewątpliwie przyda się każdemu zwolennikowi Lady Gagi, a także każdemu, kto lubi taneczne klubowe rytmy.Polecam!
